Ferie

Uczcili rocznicę wprowadzenia stanu wojennego

Dodano: 13 grudnia 2017

Mija 36 lat od wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Tę rocznicę uczcili w środę (13.12) z samego rana Czesław Renkiewicz, Prezydent Suwałk ze Zdzisławem Przełomcem, Przewodniczącym Rady Miejskiej  składając kwiaty pod Dębem Wolności oraz pomnikiem ks. Jerzego Popiełuszki.

Kwiaty złożyli też Ewa Sidorek, Zastępca Prezydenta. Wiesław Stelmach, Skarbnik Miasta, Sławomir Szeszko i Zbysław Grajek, Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Suwałkach, a także delegacja Zespołu Szkół nr 2 z dyrektorem Romualdem Borkowskim na czele.

13 grudnia mija 36 rocznica ogłoszenia stanu wojennego w Polsce. Tak po latach pierwsze dni stanu wojennego wspominał jeden z suwalskich urzędników: „Uzbrojone oddziały ZOMO bezustannie krążyły po mieście, terroryzując społeczeństwo. Nie przypuszczałem, że będą mieli tak wielkiego stracha, tak bardzo będą się ubezpieczali. Stąd wniosek, że komuniści nie czują się u nas tak bardzo pewnie”.

Wspomnienie to przywołał Marcin Zwolski w Roczniku Augustowsko- Suwalskim. Tom VI. W materiale „Represje władz wobec NSZZ „ Solidarność” Regionu „ Pojezierze” w stanie wojennym” tak opisał tamten czas w województwie suwalskim: „ W nocy z 12 na 13 grudnia internowano 34 osoby, do końca 1981 roku kolejnych czterdzieści, a w roku 1982 – dziewiętnaście. To dużo, biorąc pod uwagę słaby stan organizacyjny opozycji w województwie. Przyczyną tego mogło być rozdrobnienie aktywnych struktur „Solidarności” w terenie. Wśród 93 internowanych tylko 31 pochodziło z Suwałk. Inną przyczyną mogło być skupienie się władzy na takiej formie represji. Ogółem w stanie wojennym w województwie suwalskim za działalność opozycyjną aresztowano bądź skazano na kary więzienia co najmniej 45 osób. W porównaniu do innych województw jest to niewielka liczba. Można więc odnieść wrażenie, że działania suwalskiego aparatu władzy były ukierunkowane na internowanie, a nie aresztowanie opozycjonistów.

W jednym z pierwszych procesów politycznych stanu wojennego w województwie suwalskim był sądzony Jarosław Słabiński. Proces okazał się porażką aparatu bezpieczeństwa. Rozpatrujący sprawę Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego nie tylko uniewinnił Słabińskiego – oskarżonego o przekazywanie z ośrodka odosobnienia wiadomości szkalujących organa SB i Służby Więziennej – ale przedstawiając uzasadnienie, odczytał fragmenty listów zawierających te wiadomości, wywołując śmiech pięćdziesięciu obecnych na sali widzów. Po ogłoszeniu wyroku, krzyczeli oni „Nasze zwycięstwo”, „Victoria”. Niewykluczone, że właśnie dlatego w Suwalskiem władza skupiła się na internowaniach. Do internowania nie trzeba było przeprowadzać śledztwa, zbierać dowodów, walczyć o wyrok sądowy – wystarczała decyzja podpisana przez komendanta wojewódzkiego milicji na wniosek jego zastępcy do spraw SB.”

Szefem suwalskiego SB był płk. Wiesław Kołodziejski. W 1982 r. Wydział Paszportów KW MO w Suwałkach zezwolił na wyjazd z kraju osiemnastu internowanym i 44 członkom ich rodzin. W KW MO w Suwałkach sporządzono prawie 1800 wniosków o ukaranie za wykroczenia przewidziane w dekrecie o ogłoszeniu stanu wojennego. Na ich podstawie prokuratury województwa wszczęły ogółem 204 postępowania w trybie doraźnym przeciwko 302 osobom.

Dotkliwą represją było wyrzucanie z pracy. Jeden z legendarnych działaczy suwalskiej „Solidarności”, Aleksander Seredyński, nauczyciel historii w Technikum Mechanicznym w Suwałkach, mimo trzydziestosiedmioletniego stażu w zawodzie został zwolniony z pracy. Otrzymał ponadto zakaz podejmowania pracy jako nauczyciel.

Źródło tekstu historycznego: DwuTygodnik Suwalski

Kategoria: Aktualności, Miejskie